Vera

1. Urodziny. Dwudziestepiąte, ćwierczwiecze już za mną, czuję się z tym całkiem dobrze. Mogło być gorzej, mogłam dalej na studiach siedzieć na przykład. A tak mam to już za sobą i brnę dalej.

Impreza była świetna. Pięc solenizantek, cała knajpa dla nas, muzyka nasza, alkohol tańszy. Przyjechali do mnie ci, z którymi starzeć się to przyjemność i choć Mężczyzna i Brat mój z kobitą odpadli stosunkowo wcześnie, to bawiłam się wyśmienicie, do domu wróciłam jakoś po 7:00 rano. Wymuszanie Shakiry na DJ’u, tańczenie na stole, trollowanie zakochanej pary przy stoliku obok- lepszego świętowania nie mogłam sobie wymarzyć :) Wszystkie imprezy to przede wszystkim ludzie, a tego w dobrej jakości w Poznaniu nie brakuje.

2. Pyrkon. O ja jebię, co tu pisać? 6 500 uczestników, trzy stanowczo za krótkie dni, nasz konkurs, który wypadł świetnie (laureat znał się na rzeczy i przepraszał mnie później po pijaku za to, ze wygrał, bo mu tak głupio było ich wszystkich pobić :D), warsztaty szermiercze (szkoda, ze Nizaar nie robił tym razem pokazu), mega wypasiony fireshow, i  pijaństwo w Akumulatorach i Setce (jedyna sensowna knajpa we wczesnych godzinach porannych, z dobrym piwem i dobrą muzyka, choć Szanty trochę nas pospały). Łącznie jakieś 4,5h snu (byłoby mniej, ale zachciało nam się do domu wracać w pierwszą noc, mięczaki). Trochę był gnój z miejscami noclegowymi, ale jakoś daliśmy radę. Ogólnie konwent był megaudany i cholernie żałuję, że musi upłynąć rok do następnej edycji. I nawet jeśli co środę mam małe namiastki konwentowego klimatu, to będę wyczekiwać go z niecierpliwością.

3. Wielkanoc. Udało mi się wyprosić dwa dni wolnego, żeby wrócić do domu. Wizyta krótka, bo krótka, ale czerpię radośc z każdej chwili, jaką mogę tu spędzić, bo nie wiem, kiedy znów uda mi się wsiąść w pociąg. Nic się tu za bardzo nie zmienia, te same wariactwa, ta sama przestrzeń. Tęskni mi się za tym, gdy mnie tu nie ma. Odwiedziliśmy dziś zabrzański MOSiR, gdzie w wieku 9 lat zaczynałam przygodę z jazda konną. Taki sentyment, było miło. Btw., w Poznaniu też muszę się gdzieś zahaczyć, jak zrobi się cieplej, odczuwam brak.

 

4. Gra o Tron II. Z pierdolnięciem, choć wydarzenia z drugiego odcinka lekko mnie zawiodły, Pyke powinno się wymazać z pamięci i nakręcić jeszcze raz. Cóż oni uczynili mojej Ashy, nie odżałuję…

Nie mam niestety czasu na „Taniec..”, więc jeszcze tkwię w połowie i dziko unikam wszelkich spoilerów.

 

5. Praca. Na plus. Dostałam stałkę, więc jestem już pełnoprawnym członkiem załogi, robię milion różnych rzeczy, od projektowania, przez sklejanie wizualizacji, sprzedaż roślin, usługi na ogrodach, aż do koordynowanie strony www i fb. Co prawda ilość godzin w tygodniu jest mordercza, ale na jesień i zimę znowu będzie zastój, więc bilans jest wyrównany. Nadal nie mogę się nacieszyć tym, że mam pracę w wyuczonym na studiach zawodzie.

 

6. Wiosna. The bestest.

Going down down.

Czekam, aż dni przeminą. Nie ma we mnie już tego parcia, żeby wycisnąć ze wszystkiego jak najwięcej, nie mam poczucia, że tracę czas. Nie mam ochoty na nic. Ich hab keine lust.

Jedyne na co czekam, to zieleń i słońce.  Więcej światła, mniej ubrań. Mam już dość tej szarości i zimna, przez to wszystko sama szarzeję i stygnę.

Przez dłuższe wolne w pracy zaczynam popadać w chorą monotonię. Pobudka-kiedyś jakieś śniadanie-komputer-Przyjaciele o 17:00-komputer-kiedyś jakaś obiadokolacja-spać. Od popołudnia zaczynam jeszcze bardziej wyczekiwać końca dnia, którego już mam dość. Tak naprawdę jest milion rzeczy, które mogłabym robić, ale perspektywa wykonywania każdej z nich przyprawia mnie o rzygi.

Czekam, aż dni przeminą.

And listen to how loud this thing can howl…

Osiadło…

Don Diablo ft. Dragonette – Animale (Datsik Dubstep Remix)

Stamp your hind legs
Get behind me
Animale

We’re making new friends
We’re out in the wild
oh uh-oh uh-oh oh uh-oh
Me and black mamba
And the crocodile
oh uh-oh uh-oh oh uh-oh

So follow us but watch your step
tarantulas in leopard print
That orangutan she looks a little like me
It’s all that monkey business
What kind of jungle is this?

Stamp your hind legs
Get behind me
Animale
Stamp your hind legs
Get behind me
Animale

We’re taking our friends
We show them the ropes
oh uh-oh uh-oh oh uh-oh
In the camouflage
Of our fur covered coats
oh uh-oh uh-oh oh uh-oh

So follow us, you animals
And jump the line, the night is ours
Scratch at the door, your name is not on the list
Come on show us your fangs
What kind of jungle is this?

Stamp your hind legs
Get behind me
Animale
Stamp your hind legs
Get behind me
Animale

We won’t get back it’s awful late
We let the beast out of the bag
So help yourself and stay a while
And listen to how loud this thing can howl

Stamp your hind legs
Get behind me
Animale
Stamp your hind legs
Get behind me
Animale